Biżuterię wykonuję według własnych pomysłów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżczki tworzę dla wodniczki turkusowe kolczyczki i naszyjniczki. Lubię robić biżuterię, szydełkowanie nie jest mi obce, chętnie siadam do maszyny i szyję sukieneczki, bluzeczki, zabaweczki dla mojej córeczki. Zapraszam do zapoznania się z moją twórczością.
Życzę miłego oglądania :)

Jeśli jest coś co Ci wpadło w oko to śmiało pisz na adres

Zaglądają do mnie

Google+ Followers

wtorek, 19 marca 2013

Kolorowa bransoletka szydełkowo-koralikowa

bransoletka zaprojektowana przez moją córcię : -)

Witam serdecznie po długiej nieobecności. Cieszę się :-), że mimo "ciszy" tu zaglądacie, trochę się zdziwiłam że licznik bije : ), pomimo że przez jakiś czas nic nie napisałam i nic nie pokazałam. Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnimi postami. Rzuciłam okiem na Wasze blogi u niektórych już czuć święta. Ja chyba w tym roku ozdób świątecznych nie zdążę zrobić.
Dzisiaj tak troszkę na szybkiego odrywając się od szycia, chciałam się pochwalić bransoletką, to bransoletka a dokładnie wzór zaprojektowany przez moją córcię. Wiki zrobiła rysunek, ja musiałam pokombinować jak nawlec i ją wydziergać, a tatuś nawlekał. I wyszedł nam rodzinny biznes :) Wzór wyszedł trochę taki pokrzywiony, ponieważ Wiki uparła się, że muszą być żółte koraliki a one są różnej wielkości i wyszło jak wyszło. Ale co tam, że krzywo Wiwi szczęśliwa a mama dumna jak paw ha,ha, że ma zdolne dziecko. Na zajączka zrobię prezent i zamówię kilka paczuszek koralików toho, bo trochę tych projektów jest, oj jest, dziewczyna się rozkręca. Jestem w małym szoku jak patrzę na rysunki ( ile to w małej główce pomysłów). Tylko nie wiem czy uda mi się je przedłożyć na "język szydełkowo-koralikowy" kwiatki to można pokombinować ale domki?! A tak w ogóle to moją córcie dopadł rumień zakaźny, choroba pojawia się najpierw na policzkach w kształcie motyla, a następnie schodzi w dół na całe ciało. Męczymy się drugi tydzień. Mówią i piszą że nie swędzi, nie boli. A Wiki skarży się, że szczypie, kuje, swędzi, ale nie cały czas. Wiki nazwała to jak migotanie gwiazd na niebie. No i te emocjonalne wahania nastroju (jak kobieta w ciąży) i zaraz a po tym kolejne wykwity i ból stawów (na początku choroby). Rumień zakaźny zaliczany jest do jednych z najlżejszych chorób zakaźnych ale chyba nie u Wiktorii.

Ps. szycie strojów dobiega końca :) Zrobienie bransoletki to dobra odskocznia od szycia, idzie zwariować.
Pozdrawiam Was serdecznie.

8 komentarzy:

  1. Zapraszam po odebranie wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a spróbuj jej posmarowac takim najzwyklejszym wapnem w płynie ono cos 2-3 zł kosztuje mojemu dzieciatko to pomogło ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  3. Córcia śliczną bransoletkę zaprojektowała:)
    Życzę zdrówka:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj to współczuję córuni;)Nie słyszałam o takim pieroństwie.
    Bransoletka piękna i kolorowa,ale jak taki team się tym zajmował,to nie dziwi;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie to zadziwia, jak Ty te koraliki tak zaplatasz zmyślnie:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Córcia ma dobry gust skoro zaprojektowała taką piękną bransoletkę, talent po mamusi :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz sprawia mi ogromną radość.
Miło mi, że zaglądasz do mnie. Zapraszam ponownie :)